Uncategorized

SuperExpres: Meryl Streep oskarżyła Disneya o antysemityzm i seksizm

Se.pl | 2014 | Meryl Streep (65 l.) zagrała ostatnio w filmie „Ratując pana Banksa” opowiadającym o pisarce, która przez 14 lat negocjowała z Waltem Disneyem (†65 l.) warunki ekranizacji jej powieści. Przy okazji wręczenia nagród National Board of Review aktorka pozwoliła sobie na małe przemówienie i zaatakowała twórcę Myszki Miki.

– Walt Disney, który dawał radość miliardom ludzi, miał skłonności do antysemityzmu. Utworzył i wspierał grupę lobbującą przeciwko Żydom działającym w branży, na pewno był też seksistą. Jak bardzo musiało boleć go to, że w człowieku płci żeńskiej odkrył osobę tak silną, nieprzekupną, o równie wielkiej wyobraźni i talencie – powiedziała aktorka o swej filmowej postaci.

Źródło: http://www.se.pl/rozrywka/plotki/meryl-streep-oskarzya-disneya-o-antysemityzm-i-seksizm_376086.html

Dziennik feministy. Reportaż z życia. Część II

No i stało się. Po napisaniu krytycznego tekstu okraszonego słowami feminizm, patriarchat, seksizm, zawrzało w konserwatywnych komentarzach. Zabolało prawicowych apologetów „swojego-miejsca-krowy-w-oborze”, że oto kolejny z rodu z ptaszkiem w herbie kala męskie gniazdo i wbija nóż w plecy swoim naturalnym, biologicznym pobratymcom.

pierwsza połowa maja

Zaczęła się żonglerka co lepszymi epitetami. Chcecie wiedzieć, czego się dowiedziałem? Że jestem palant, imbecyl, debil, kretyn, naćpany, lewacka ciota itd. itp. Nic szczególnego. Wertowałem te komentarze w te i nazad w poszukiwaniu jakiejś oryginalnej treści, błyskotliwego wypunktowania czy przenikliwej analizy, ale tu nic. Wielkie NIC rozmiaru palmy na Jerozolimskich. Palant to zespołowa gra na punkty z użyciem drewnianego kija i gumowej piłeczki. Imbecyl i debil to jednostki chorobowe opisujące upośledzenie umysłowe. Kretyn to osoba dotknięta wrodzonym zespołem niedoboru jodu. Żadnej z tych rzeczy nie mam stwierdzonej. Łącznie z palantem. Poziom jodu – w normie. Jeszcze lewacka ciota, ale w żaden sposób mi to nie ubliża. Bo owszem i lewacka, ale po pierwsze nie ciota, a po drugie, jeśli nawet, to co? Znam wiele ciot, z którymi się koleguję. Bardzo miłe osoby. Dlaczego porównanie do nich miało by mnie obrazić? To mniej więcej tak, jakbym jednemu z tych konserwatywno-narodowych krzykaczy chciał ubliżyć wyzywając go od żony, matki albo kolegi. Trzyma się to kupy? Ni cholery.

(więcej…)

I raz i dwa, i lewica!

Jeszcze niedawno miałem wrażenie, że różne odłamy lewicy w Polsce, znalazły wspólny mianownik. Cieszyłem się na samą myśl, że oto następuje jedna z tych historycznych chwil, w których pod jednym sztandarem idziemy w bój o lepszy, sprawiedliwy świat. Już się z gąską witałem czytając i słuchając zbieżnych komunikatów z różnych lewackich obozów, że klauzula sumienia to skandal a Chazan musi odejść (Goodby Chazan), że za pedofilię czeka kasacja kościoła katolickiego, a projekt zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej wypełnia czarę goryczy. Kropla, którą ją przelała to odwołanie spektaklu „Golgota Picnic” na poznańskim festiwalu Malta pod naporem katolicko-narodowych fundamentalistów.

I co? I nic. Gąskę musiałem odprawić z kwitkiem bo okazało się, niestety nie po raz pierwszy, że wewnętrzne spory przyćmiły walkę rewolucyjną. Zagrywka rodem z Watykanu: żeby nie było za głośno o pedofilii księży, rzucimy im na żer „ideologię gender”. Tyle że u nas, na lewicy, zdawało się, że wszystkim zależy na wykolejeniu kościelnej lokomotywy. Ale to echo grało. Wszystkie postulaty zepchnięto w kąt, bo oto Katarzyna Bratkowska i Florian Nowicki zrobili adaptację północno-koreańskiej opery „Morze Krwi”. Opery, wykorzystywanej przez propagandę jednego z bardziej okrutnych reżimów świata. Jednocześnie, opera jest aktem artystycznym o, ma się rozumieć, dyskusyjnych walorach. Okazało się, że artystyczne sympatię wyżej wymienionych stają się jedną z głównych osi wewnętrznych konfliktów polskiej lewicy.

(więcej…)