Jak sobie radzić z seksizmem?

feminaWielokrotnie byłem w sytuacji, w której koledzy opowiadali seksistowskie żarty lub w seksistowski sposób komentowali kobiety i dziewczyny. Na początku nie reagowałem albo wręcz śmiałem się z nimi. Zabawne wydawało mi się upokarzanie w ten sposób kobiet, sprowadzanie ich do roli obiektów seksualnych i elementów wyposażenia kuchni. Podobnie zresztą było z osobami o innych niż hetero orientacjach seksualnych czy po prostu z innymi mężczyznami, którzy w wyraźny sposób nie wpisywali się w patriarchalny kanon męskości.

Nie robiłem tego z wyrachowania, z zimnej kalkulacji czy żądzy zemsty. Przyjmowałem to za pewnik. Coś, co się należy i co jest nieodłącznym elementem naszej kultury czy mi się to podoba czy nie. Akceptacja seksistowskich zachowań i przyzwolenie na upokarzanie i uprzedmiotawianie kobiet, dziewczyn czy osób nieheteroseksualnych była tak dalece zaawansowana (i nadal jest), że nikt, nic złego w tym nie widział (i nadal wiele osób nie widzi).

Na pewno wielu z was było w sytuacjach, kiedy z ust kolegów albo dopiero co poznanych znajomych padały seksistowskie żarty i komentarze pod adresem pań. Często facetom wydaje się, że żarcik o blondynkach, niewybredny komentarz na temat kobiecego ciała czy dwuznaczny gest pod adresem kobiety są zachowaniami pożądanymi w towarzystwie. Szczególnie męskim. Inni faceci powinni się śmiać, podsuwać swoje jeszcze bardziej pikantne komentarze i wyrażać pełną aprobatę dla upokarzających kobietę gestów. Jak to przełamać? Jak się wyrwać z seksistowskiego kręgu?

Nikt z nas nie życzyłby sobie znaleźć się poza społecznością mężczyzn. Jest jednak coraz więcej chłopaków i facetów, którym nie odpowiada dzisiejszy kształt męskości. Jej wizerunek i normy jakim jest podporządkowana. To są faceci, których nie śmieszą seksistowskie kawały, komentarze ani gesty. To są faceci, którzy chcą żyć w społeczeństwie wolnym od stereotypów płci, gdzie normą nie jest seksista, ale feminista. Gdzie oczywistością nie jest twardziel-macho, ale facet emocjonalny, który ma przestrzeń na swoje słabości i niedoróbki.

Droga do wyzwolenia się z opresyjnych norm męskości, przesiąkniętych przyzwoleniem na seksizm, dyskryminację, dominację w stosunku do kobiet (i słabszych w ogóle) jest trudna i kręta. Odnalezienie w sobie wrażliwości na odmienność a przede wszystkim siły na stawienie czoła krzywdzącym kobiety stereotypom wymaga od nas wewnętrznej pracy, determinacji i wsparcia przychylnych nam osób. Szczególnie jeśli jesteśmy osobami dorosłymi w dzieciństwie wytresowanymi patriarchalnym batem, norma seksistowskiej macho-męskości jest głęboko w nas zakorzeniona.

Reakcji na dyskryminujące słowa pełne uprzedzeń i nienawiści (nie tylko seksistowskie, ale i homofobiczne czy rasistowskie) często towarzyszy strach. Nie jest to strach przed fizycznym atakiem bo jesteśmy w grupie mniej lub bardziej znajomych. Jest to lęk przed wykluczeniem i ostracyzmem. Nie zgadzając się na pewne usankcjonowane przez większość normy podważamy etyczne i moralne fundamenty wspólnoty, w której żyjemy. Kwestionujemy ustalone przez pokolenia oczywistości, standardy i zwyczaje. Nasze „nie zgadzam się” stawia znak zapytania przy zjawiskach i pojęciach, które uznawane są za „normalne”. Nasza niezgoda sugeruje, że „normalność” przestaje być „normalna” i tak oczywista jak wydawała się jeszcze chwilę temu.

Lęk przed wykluczeniem ze społeczności (kręgu znajomych, sąsiadów, kolegów z pracy) odbiera nam często głos. Reagując na seksizm (i inne uprzedzenia) nie rzadko psujemy kolegom szampańską zabawę. Koledzy nie widzą nic złego w seksistowskich żartach. A komentarze nt kobiecych piersi czy pośladków, jeśli odpowiadają seksistowskiej normie kobiecości, świadczą o ich uznaniu dla kobiecych kształtów. Gorzej, jak w normie się nie mieszczą. Znaczy zasługują na kąśliwy komentarz bo nikogo nie interesuje, że na biologię wpływu nie mamy. Urodziłaś się z małymi cyckami i płaskim tyłkiem? W takim razie cierp. Zmaskulinizowana kultura nie daje przestrzeni mężczyznom, ani kobietom na odstępstwa od kanonu. Kanonu, w którym się urodzili, i który jak kula u nogi będzie im towarzyszyć do śmierci.

Wycelowanie w utarte, bezpieczne (tu: seksistowskie) schematy pociąga za sobą konsekwencje. Bez świadomości równości płci, bez feministycznego (i genderowego) zaplecza, bez wsparcia równościowego środowiska, wyjście poza te schematy a następnie ich zanegowanie jest ekstremalnie trudne. Zwrócenie uwagi kolegom (a czasem i koleżankom), że nie podobają się nam ich seksistowskie odzywki i reakcje ponieważ dyskryminują kobiety, instrumentalizują ich ciała, czy przyzwalają na przemoc, stawiają nas na pozycji frajerów, pedałów, ciot i innych zniewieściałych palantów, co to nie znają się na żartach, dobrym smaku i wybornej zabawie. Stajemy się sztywniakami szukającymi dziury w całym i psującymi dobre humory towarzystwa. Jak tego uniknąć?

Jest to trudne zadanie: być krytycznym a jednocześnie nie stracić sympatii grupy czy społeczności. Czasem nie da się tego połączyć i jeżeli nasze starania w kierunku pozbycia się seksistowskich haseł i zachowań w danej grupie spełzają na niczym, warto rozważyć „wypisanie” się z takiej społeczności. Czasem jest to niemożliwe, gdy chodzi o uczelnie, wspólnotę mieszkaniową, miejsce pracy. Nie wszyscy mamy gotowość do radykalnych zmian. Chcemy ukończyć studia, nie zamierzamy się wyprowadzać, ani rzucać pracy. Wtedy trzeba reagować. Nie załamywać rąk i puszczać seksistowskich komentarzy mimo uszu. Nie ma powodu, dla którego mamy funkcjonować w warunkach ubliżających i dyskryminujących inne i innych.

Na pewno w twoim otoczeniu są osoby, różnych płci, którym też to przeszkadza. Poszukaj ich wokół siebie. Również swoim zachowaniem możesz je przyciągnąć. Kluczowe w takich sytuacjach jest wspólne działanie. Tylko razem, nasz solidarny głos może podciąć nogi seksizmowi, innym uprzedzeniom czy wreszcie całej kulturze patriarchalnej. Jeśli znajdziesz sojuszników i sojuszniczki łatwiej będzie reagować. Uprzedzenia i żenujące wypowiedzi nt płci (koloru skóry, wieku, orientacji seksualnej, sprawności ruchowej czy intelektualnej, przynależności etnicznej) wynikają ze społecznej aprobaty w imię zasady: brak reakcji oznacza przyzwolenie. Reaguj na seksizm. Nie pozwól aby twoje znajome, twoi znajomi i bliskie ci osoby czuły i czuli się źle z powodu posiadanej płci (biologicznej i społeczno-kulturowej). Reaguj tak samo jak byś zareagował na antysemityzm, rasizm, faszyzm czy homofobię.

Julia Kubisa w tekście „Wykop seksizm z uczelni!” proponuje kilka ciekawych rad jak się pozbyć seksistowskich komentarzy i kawałów. Można je z równą skutecznością stosować nie tylko na uczelni, ale i w szkole, w pracy, w kościele, na targu, w domu czy na ulicy: „Sprowadzaj do absurdu – czy mógłby pan powtórzyć ten dowcip? Chyba nie dosłyszałam, co pan ma w rozporku?

Zabaw się w seriozną – rozumiem, że o profesor Marii Ossowskiej też by to pan powiedział? Czy konsultował pan ten temat z prof Chałasińską (to rektor Uniwersytetu Warszawskiego)”. W tym drugim przypadku można podstawić inne kobiety cieszące się ogólnym szacunkiem. Efekt gwarantowany!

Carola Heinrich i Beate Nitzschke, trenerki antydyskryminacyjne, proponują zadawać najprostsze pytania typu: „Naprawdę pan/pani w to wierzy?” lub „Proszę mi wytłumaczyć co pan/pani ma na myśli”. Te z pozoru proste pytania, przez zaskoczenie mogą wytrącić argumenty z ręki czy pozbawić pewności siebie. Heinrich i Nitzschke zwracają jednocześnie uwagę na osoby, których komentarze dotyczą. Postulują, że jeśli sytuacja tego nie wymaga, nie należy ich wyręczać w obronie przed krzywdzącymi uwagami i zachowaniami. Powinniśmy być bacznymi obserwatorami „jak sobie radzi osoba, której uwagi dotyczą i czy potrzebuje wsparcia”. 

Julia Kubisa jest przekonana, że „podstawową zasadą zwalczania molestowania seksualnego (czego objawem są również seksistowskie uwagi – przyp. ŁW) jest działanie w grupie”. Dlatego tak ważne jest budowanie społeczności, w której jest przestrzeń na odmienność i różnorodność. Przestrzeń na emocje i uczucia. Społeczności, która wesprze nas w dążeniach do przełamywania „seksistowskiej zmowy”. Napisałem w cudzysłowie, bo hasło jest z przymrużeniem oka. Nie ma tu mowy o wyrachowanej męskiej zmowie tylko o bezmyślnym kopiowaniu stereotypów płci. Dopóki nie pozbędziemy się ich, dopóty zmiana będzie niemożliwa.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s